Pokemon Energies Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
My PoKeMoM Story
Autor Wiadomość
wikkaz 


Wiek: 23
Dołączył: 09 Sty 2008
Posty: 11
Wysłany: 2008-08-01, 12:14   My PoKeMoM Story

Postanowiłem tak jak DL wrzucić swojego FF mam nadzieję że wam się spodoba.
Nie wiem czy jest dobry czy zły wy to oceńcie.
Jak na razie tylko 3 rozdziały.
Nowe rozdziały będę dodawał różnie bo nie wiem czy mi wena dopisze
A więc zapraszam do czytania.

My PoKeMoN Story


Rozdział 1 – Początek


-Dryńńń… Dryńńń…- rozbrzmiał na cały pokój dźwięk budzika.
Była dopiero, 6:30 lecz już przez okno wpadały jasne promienie słoneczne.
Zacząłem przewracać się zaspany w łóżku.
Jestem Wiktor mam 13 lat. Jestem dość wysoki jak na swój wiek. Mam czarne włosy średniej długości. Bardzo lubię zmieniać swój styl ubierania, lecz zazwyczaj chodzę w rzeczach koloru czarnego i białego. Moim marzeniem jest zostać najlepszym trenerem pokemon na całym świecie. Od niedawna moim rywalem jest Alex byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, lecz ostatnio postanowiliśmy, że będziemy ze sobą rywalizować. Mieszkam razem z rodzicami w Pallet Town. Mój tata był mistrzem ligi Kanto a mam wygrała kilkakrotnie mistrzostwa koordynatorów.
Więc wracając do mnie. Wstałem zaspany z łóżka i poszedłem do łazienki umyć się i ubrać.
Po chwili byłem już w kuchni i jadłem śniadanie. Zjadłem posiłek i pożegnałem się z rodziną poczym wziąłem wcześniej zapakowany plecak i wyszedłem z domu kierując się wprost do laboratorium profesor Oaka. Laboratorium było niedaleko od mojego domu. Dojście tam zajęło mi około 10 minut..
Po chwili stałem przed wielkimi drzwiami. Zapukałem w nie i po chwili oczekiwania otworzył mi je młody chłopak trochę starszy ode mnie. Był to pomocnik profesora Oaka.
-Kim jesteś i co cię tu sprowadza??- Powiedział chłopak
-Nazywam się Wiktor i przyszedłem po mojego pierwszego pokemona.- Oznajmiłem mu.
-Dobrze, więc chodź za mną. –Powiedział i zaczął mnie prowadzić do głównego laboratorium gdzie znajdował się Profesor Oak.
Mijaliśmy różne kręte korytarze. Trzeba było przyznać, że jego posiadłość była naprawdę wielka.
Szliśmy już jakieś 10 minut, gdy doszliśmy do wielkich drzwi. Chłopak otworzył je i wszedł do środka a ja poszedłem za nim. Gdy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem strute papierów, różne książki i jakieś urządzenia oraz komputery.
Rozglądałem się po całym pokoju aż wreszcie zobaczyłem Profesora Samuela Oaka.
Podszedłem do niego i powiedziałem.
-Dzień dobry profesorze. Nazywam się Wiktor i przyszedłem po pierwszego pokemona.
-Witaj dobrze się składa, bo akurat przed chwilą przyszedł tu twój kolega Alex też po swojego pierwszego pokemona.
Kiedy usłyszałem że jest tu Alex natychmiast do niego podszedłem i przywitałem się.
Rozmawialiśmy chwile, lecz po chwili przerwał nam profesor i zaczął mówić.
-Dziś jest wielka chwil w waszym życiu. To dziś otrzymacie swoje pierwsze pokemony i wyruszycie w swoją podróż pokemon. A więc przejdźmy do rzeczy macie do wyboru:
-Treecko
-Torchic
-Mudkip
Powiedział profesor i pokazał nam pokemony. Alex od razu zdecydował się na Treecko. Ja chwile przyglądałem się Torchickowi i Mudkipowi i postanowiłem wziąć Torchicka, ponieważ uwielbiam ogniste pokemony.
Profesor po chwili wręczył nam pokemony i resztę ekwipunku potrzebnego nam do podróży.
Wzięliśmy je i schowaliśmy do plecaków.
Ja wziąłem Pokedex i przeskanowałem Treecko i Torchicka
--------------------Pokedex--------------------

Torchic
Typ: Ognisty
Wzrost: 0,4m
Waga: 2,5kg
Kolor: czerwony
Płeć: Chłopak
Opis:
Specjalną umiejętnością tego Pokemona jest buchanie płomieniami, kiedy jest zdenerwowany. Jego oddech ma piekielną temperaturę. Wyrzuca również ogniste kule, które przypalają wrogów.
Ataki:
Dziobanie, Drapanie, Atak Piaskiem, Ładowanie Energii, Żar
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Treecko
Typ: Roślina
Wzrost: 0,5m
Waga: 5kg
Kolor: zielony
Płeć: Chłopak
Opis:
Na stopach ma małe haczyki, które umożliwiają mu chodzenie po murach i ścianach. Atakuje swoich wrogów niezwykle silnymi uderzeniami rozłożystego ogona.
--------------------------------------------------
Po przeskanowaniu pokemonów Alex podszedł do mnie i powiedział:
-Ej Wiktor skoro jesteśmy rywalami to, co powiesz na walkę…….


Rozdział 2 – Pierwsza walka



-Ej Wiktor skoro jesteśmy rywalami to, co powiesz na walkę??? -Spytał się Alex
-Jasne, że tak. Miałem nadzieje, że o to zapytasz. –Powiedziałem z uśmiechem do niego.
Gdy skończyłem mówić podszedł do nas profesor Oak i powiedział:
-Walka to świetny pomysł. Będę mógł ocenić wasze początkujące umiejętności. I będę je porównywał z każdym razem, kiedy zobaczę was w jakieś walce. To pomoże mi w moich badaniach.-Powiedział zadowolony profesor.
Po chwili poprowadził nas za dom gdzie znajdowała się mała arena do walk. Stanęliśmy na miejscach wyznaczonych dla trenerów naprzeciw siebie. Oak zajął stanowisko sędzi.
-Gotowi a więc walka pomiędzy Wiktorem a Alexem rozpoczęta. –Krzyknął Oak.
-Torchic naprzód. –Powiedziałem wywołując, pokemona do walki.
-Treecko wybieram ciebie.- Wrzasnął Alex wybierając swojego pokemona.
Pokemony stanęły naprzeciw siebie tak jak my. I zarówno w ich oczach jak i w naszych widać było chęć wygraną. Już po wywołaniu pokemonów widać było, że będzie to bardzo dobra walka początkujących trenerów.
-Treecko szybko podbiegnij do niego i uderz go ogonem. -Powiedział Alex
-Torchic zrób szybki unik i sypnij mu piaskiem w oczy a potem od razu zacznij go dziobać. -Powiedziałem szybko.
Pokemony od razu przeszły do wykonywania poleceń. Treecko szybko podbiegł do Torchicka i próbował go uderzyć ogonem, lecz kurczak zrobił szybki unik. Torchic sypnął piaskiem w jaszczurkę a ta z niesamowitą szybkością osłoniła się ogonem, ale nie spodziewała się tego, że kurczaczek od razu przejdzie do ataku. Torchic szybko pojawił się przy Treecko i zaczął go z wielką siłą dziobać i drapać tak, że jaszczurka zapiszczała z bólu.
-Świetnie Torchic teraz ładowanie energii a potem od razu seria żaru jak najmocniej. –Wydałem zadowolony komendę.
-Treecko szybko, kiedy ładuje energie zaatakuj go absorbowaniem, aby odzyskać trochę sił.- Powiedział z chytrym spojrzeniem Alex.
Torchic zaczął ładować energie, gdy Treecko wystrzelił w jego stronę masę zielonych kulek, które wchłonęły w kurczaka. Po chwili wyszły z niego i wróciły do jaszczurki. Widać było, że ten atak nie zadziałał za bardzo na kurczaczka, ale za to jaszczurka czuła się już o wiele lepiej. Torchic skończył ładować energie i zdenerwowany po ataku jaszczurki wystrzelił w niego masę kulek żaru. Treecko starał się je ominąć, lecz za bardzo mu to nie wychodziło i bardzo mocno oberwał.
-Treecko teraz musisz zrobić coś innego.-Powiedział Alex.- Użyj szybkiego ataku i uderzając w niego wypuść ziarno pijawkę.
Nawet nie zdążyłem zareagować, gdy Treecko pojawił się koło Torchicka i uderzył go z impetem. Zauważyłem, że wypuścił na jego futro małe ziarenko, które po chwili zaczęło się rozrastać tak, że w mgnieniu oka Torchic był cały oplątany pnączami i była wysysana z niego energia.
-Torchic nie daj się musisz dać rade je zwalczyć. Spróbuj je spalić lub przegryźć.- Krzyczałem załamany myśląc, że to już koniec.
Torchic próbował zaatakować żarem, lecz te pnącza tak mocno go ścisnęły, że nie mógł nawet się ruszyć. Gdy Torchic próbował się wydostać z pnączy Treecko ciągle atakował go szybkim atakiem.
-Torchic mam pomysł przegryź najbliższe pnącze, które jest koło ciebie. Dzięki temu zacznie robić się luźniej i będziesz mógł się z tego wydostać.- Powiedziałem do kurczaczka.
-Treecko nie pozwól mu tego zrobić atakuj go z pełną mocą szybkimi atakami.
Treecko od razu przeszedł do atakowania kurczaczka. Ten zaś zaczął przegryzać pierwsze pnącze. Nie dość, że było bardzo ciężko je przegryźć to jeszcze przyjmował ataki jaszczurki i był coraz słabszy. Lecz po chwili udało mu się z nich wydostać przegryzł jedno pnącze i reszta zrobiła siatek luźna, że z niego spadła. Zauważyłem, że Torchic jest już bardzo słaby i wpadłem na pewien pomysł.
-Torchic wiem, że może ci się nie udać, ale przynajmniej spróbuj. Zacznij się przemieszczać i atakować go ciągle żarem. Potem postaraj się skupić swój cały wewnętrzny ogień i atakować kulami ognia.- Powiedziałem z uśmiechem do Torchicka.
-Treecko nie daj mu tego zrobić. Atakuj go szybkim atakiem i ogonem.
Poki przeszły do wykonywania poleceń, lecz okazało się, że to Torchic ma przewagę, bo jest mniejszy i lżejszy i lepiej mu wychodziły uniki ataków przeciwnika. Kurczaczek bardzo szybko unikał ataków i od razu przechodził do ataku. Wydobywały się z niego coraz to większe kulki żaru i uderzały w jaszczurkę. Po chwili Torchic stanął w miejscu i zaczął się skupiać. Treecko atakował go chwile, lecz nie za długo, ponieważ Torchic z ogromną mocą zaczął uderzać kulami ognia, których Treecko nawet nie próbował ominąć. To był dla niego krytyczny cios. Jaszczurka z braku sił upadła na ziemię niezdolna do walki. Ja szczęśliwy podbiegłem do Torchicka i wziąłem go na ręce gratulując mu wygranej.
-Tor…tor…Torchic- Krzyczał wesoły pokemon.
Alex wziął na ręce swojego stworka i zaczął coś do niego mówiąc poczym schował go do balla i podszedł do mnie.
-To była naprawdę świetna walka.- Powiedziałem, kiedy był już blisko mnie.
-Masz racje, ale musisz wiedzieć, że następnym razem to ja wygram.- Odpowiedział z uśmiechem na ustach.
-No chłopaki to była świetna walka jak na początkujących trenerów. Chodźcie do środka wyleczę wasze pokemony i będziecie mogli wyruszyć w podróż.- Powiedział zadowolony Oak.
Poszliśmy razem z nim do laboratorium a tam on uleczył nasze pokemony. Pożegnaliśmy się z nim i z sobą nawzajem poczym wyruszyliśmy dwiema różnymi śmieszkami prowadzącymi do Virdian City. A ja wiedziałem, że to jest rywal najlepszy w swoim rodzaju. Wkroczyłem na ścieżkę i zacząłem nią iść w świetle zachodzącego słońca i wiedziałem, że moja podróż pokemon dopiero się zaczyna……..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A teraz dam wygląd Wiktora i Alexa
Wiktor:
Alex:

Rozdział 3 – Pomoc Bobrom


W podróż wyruszyłem dopiero wczoraj a już wydaje mi się, że to trwa wieczność. Wszędzie tylko drzewa, krzaki i pełno trawy. Próbowałem znaleźć jakieś pokemony, ale wszędzie były tylko Weedle, Ledyby i od czasu do czasu zdarzał się nawet Pidgey, lecz te pokemony za bardzo mnie nie interesowały. Nagle niebo spochmurniało i zaczął padać lekki deszczyk, który po chwili przeobraził się w wielką ulewę. Szybko zawróciłem Torchicka do CherishBalla, aby przez deszcz nic mu się nie stało. Zacząłem biec w poszukiwaniu schronienia. Biegłem i biegłem, lecz nie mogłem znaleźć żadnej jaskini. A to, co mnie najbardziej zdziwiło było to, że nie było tu praktycznie żadnych drzew. Wszystko było powycinane i powyrywane. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógł coś tak okropnego zrobić. Zobaczyłem, że nieopodal jest jeszcze miejsce gdzie są drzewa. Ale nie takie jak przedtem, pod którymi nie można było się schronić. Te były z jakieś trzy raz większe. Pobiegłem szybko w tamtym kierunku, aby schronić się przed deszczem. Gdy znalazłem się pod wielkim drzewem usiadłem i spokojnie przeczekałem ulewę. Nie musiałem czekać długo, ponieważ ulewa potrwała jeszcze chwilę i przestała. Siedziałem jeszcze trochę pod drzewem i oglądałem tęczę, która powstała po deszczu. Mógłbym oglądać to jeszcze przez długi czas, lecz mój odpoczynek przerwały hałasy i dymy dochodzące z niedaleko zalesionego obszaru. Bardzo się zdenerwowałem i szybko tam pobiegłem, bo domyślałem się, co się tam działo. Im byłem bliżej tym bardziej było słychać krzyki robotników i inne. Lecz te inne były coraz głośniejsze i kiedy ktoś się w nie wsłuchał słyszał ból. A brzmiały dokładnie tak.
-Biiii….Biiiii…….BIDOOFFFFFF……….Dooffffffff…!!!!!
Byłem już coraz bliżej tego hałasu i już widziałem, że da drzewami znajdują niewielkie maszyny robotnicze. Wydobywało się z nich wiele dymu, przez co wszystko wydawało się takie szare i smutne. Byłem już coraz bliżej. Właśnie wyszedłem zza drzew i zobaczyłem coś, czego nigdy nie spodziewałbym się po ludziach. Zobaczyłem robotników, którzy za pomocą maszyn i sprzętu robotniczego chcieli wyciąć las i rozwalić tamę zrobioną przez stado Bidoofów. Lecz bobry nie dawały się i chroniły tego, co same stworzyły. Nie chciały ustąpić, lecz widziałem, że są coraz słabsze. Postanowiłem zareagować, bo nie mogłem na to dłużej patrzeć. Zdenerwowany odpiąłem od paska CherishBalla, w którym znajdował się Torchic.
-Torchic idź pomórz Bidoofom przegnać tych robotników. Atakuj w nich Żarem jak najmocniej. I staraj się zniszczyć ich maszyny, aby nie mogli już dalej niszczyć lasu.
Mały pokemon pełen energii przeszedł do wykonywania moich poleceń. Na początek rozwalił koła w połowie maszyn tak, aby nie mogły już ruszyć. Następnie, do Torchicka dołączyły Bidoofy i pomogły mu przegnać robotników. Zaczęli zwiewać, że aż się za nimi kurzyło. Biegli i coś krzyczeli, ale ja zrozumiałem tylko.
-Jeszcze tu wrócimy!!!!
Gdy nie było ich już widać Bidoofy podbiegły do mnie i do Torchicka i zaczęły wesołe skakać na około nas. Widać było, że były bardzo zadowolone z powodu, że pomogliśmy im ocalić tamę i las. Bawiliśmy się tak jeszcze przez dłuższy czas, lecz po chwili zauważyłem coś, co mnie zaniepokoiło. Podszedłem do tamy i zobaczyłem, że jest uszkodzona. Drewno, które tam było musiało ulec uszkodzeniu, kiedy byli tu ci robotnicy. Szybko podbiegłem do Bidoofów i zacząłem do nich mówić.
-Słuchajcie tama, która zrobiliście jest uszkodzona i niedługo może się zupełnie rozwalić a wiem, że tego nie chcecie. Więc musimy ja naprawić. Czy jesteście ze mną?? I czy pomożecie mi w tym??.- Mówiłem do stada Bobrów.
-Biiiii……Bbbbiiiiiiiii….Dooooffffffff……..Bidooff!!!!- Krzyczały pokemony pełne zapału do pracy.
-Tor…Torchic…Tor!!!- Powiedzie mój pokemon też chcąc pomóc.
Zadowolony zacząłem mówić z uśmiechem na twarzy.
-Więc tak podzielimy się na dwie grupy. Jedna będzie z Torchickiem ścinać gałęzie i drzewa a druga ze mną będzie je układać na tamie, aby ją wzmocnić.- Powiedziałem do pokemonów i przeszliśmy do wykonywania naszej pracy.
Nikt się nie lenił i wszyscy zgodnie i szybko pracowali. W pewnym momencie, kiedy jeden Bidoof układał gałąź z drzewa na tamie poślizgnął się i wpadł do wody. Szybko wskoczyłem z nim i próbowałem go wyciągnąć. Woda tu nie była zbyt rwąca, ale było dużo ostrych kamieni. Nie chciałem, aby coś mu się stało, więc szybko podpłynąłem do niego i wyrzuciłem go ostrożnie na brzeg. Zaś w momencie, kiedy bóbr był już na ladzie woda skierowała mnie wprost na ostry kamień, w który z impetem uderzyłem. W ostatniej chwili przekręciłem się w bok tak, że uderzyłem w kamień i rozciąłem sobie trochę rękę. Po uderzeniu poczułem wielki ból czułem, że z rany cały czas leci mi krew. Zacząłem iść w kierunku brzegu, lecz nie było to w cale łatwe z powodu bólu i wody, pod którą musiałem iść pod prąd. Kiedy poszedłem do brzegu na ląd wyciągnęły mnie Bidoofy praktycznie już bez sił leżałem chwile na ziemi. Trwało to nie za długo, bo po chwili usiadłem i zacząłem opatrywać ranę. Wyjąłem z mojego plecaka apteczkę i jak najstaranniej opatrzyłem ranę. Byłem cały przemoczony, więc zdjąłem bluzkę i spodnie i położyłem je w słońcu, aby wyschły. Od razu przeszedłem do dalszej pracy. Teraz byłem już uważniejszy i już nic się nie stało.
Nim się obejrzałem tama była już skończona i bardzo dobrze wzmocniona a ja i moje ciuchy byliśmy już suszy.
Ubrałem się z powrotem w rzeczy i zacząłem bawić się z pokemonami wszyscy byliśmy szczęśliwi tego, czego dokonaliśmy. Lecz nie spodziewaliśmy się najgorszego.

Kilka godzin później zobaczyliśmy nadchodzących robotników widać było, że nie są w najlepszych humorach. To, co mnie zdziwiło było to, że nie mieli już ze sobą żadnych maszyn. Nie mieli praktycznie nic. Zauważyłem, że jeden z nich, który szedł z przodu trzymał w ręce dwa balle. W głowie zaczęły układać mi się myśli, co może się stać i dotarło do mnie, że pewnie będą chcieli z nami walczyć.
I tak właśnie się stało, kiedy podeszli do nas robotnik, który trzyma balle zaczął gadać.
-Zniszczyliście nasze maszyny i przerwaliście naszą prace a więc my się teraz zemścimy.- Mówił z groźną miną.
-Prace!!!! Wy to nazywacie pracą!!!! Niszczenie przyrody to wasze zajęcie. Jeśli myślicie, że to jest dobre to na prawdę jesteście idiotami, na jakich wyglądacie.- Krzyczałem do nich.
-Nas nie obchodzi to, co robimy. My po prostu wykonujemy swoją prace!!- Powiedział i zaczął się szyderczo śmiać.
Byłem już tak zdenerwowany, że nie mogłem już nad sobą zapanować. Myślałem, że zaraz się na nich rzucę z pięściami. Lecz po chwili uspokoiłem się i powiedziałem do nich:
-A, więc dobrze stoczymy walkę 2vs2 i nikt inny sienie wtrąci. Jasne!! Jeśli ja wygram nigdy tu nie wrócicie. A jeśli ty wygrasz my stąd odejdziemy.- Powiedziałem do nich z mina, w której widniał wyraz odrazy do nich.
-Jasne mi to pasuje. Więc zacznijcie się już pakować.
-Zobaczymy nie mów hop póki nie przeskoczysz.- Powiedziałem do niego.
Robotnik wciąż z dziwnym wyrazem twarzy patrzył się na mnie. Po chwili wyszedł przed resztę i wywołał z balli Mankeya i Machopa.
Ja zacząłem oglądać się po Bidoofach i sprawdzałem, który najlepiej nada się do walki. Musiał on być duży i silny, ale nie być przywódcą stada. Po chwili zobaczyłem odpowiedniego Bidoofa. Podszedłem do niego i powiedziałem.
-Hej czy chcesz walczyć ze mną i Torchickiem przeciwko tym robotnikom??
Bóbr szczęśliwy moim pytaniem od razu się zgodził i wyszedł przede mnie. Po chwili przyszedł też Torchic i staną obok Bidoofa.
Nie potrzebowaliśmy sędzi od razu przeszliśmy do walki.
-Mankey Cios Karate a ty Machop Niski Kopniak.- Powiedział robotnik
-Bidoof unik i Toczenie Torchic unik i Żar.-Powiedziałem do pokemonów i przeskanowałem Bidoofa Dexem.
--------------------Pokedex--------------------
Bidoof
Typ: Normalny
Wzrost: 0,5 M
Waga: 22 KG
Kolor: Brązowy
Płeć: Chłopak
Opis:
Żyje w środowisku wodnym. Zaostrza swoje zęby na wielkich drzewach lub głazach. Budując tamy działa bardzo szybko dzięki niespożytej energii.
Ataki:
Uderzenie, Warczenie, Obronna Kula, Toczenie, Lodowy Promień
--------------------------------------------------
Pokemony przeciwnika od razu przeszły do ataku. Próbowały uderzyć moje poki, lecz im się to nie udawało. Kiedy próbowali je zranić robili szybkie uniki i atakowali z całej siły atakiem który im kazałem wykonać.
Widać było, że pokemony mojego przeciwnika są źle wytrenowanie, bo Nie umieją za bardzo atakować są wolne i słabe. Zaś Torchic, choć jest ze mną dopiero od wczoraj widać, że jest w lepszej formie, bo był trochę szkolony przez profesora Oaka. A sam, Bidoof był też niczego sobie jego szybkość była naprawdę zaskakująca a siła jego ataków była bardzo dobra.
-Mankey atakuj Drapaniem i Chytre Spojrzenie a ty Machop Niski Kopniak i Karate Kop.
Pokemony szybko przeszły do ataków. Podbiegły do moich pokemonów i zaatakowali ich, lecz to praktycznie nic nie zrobiło moim pokemonom.
-Torchic Bidoof musimy to skończyć nie będziemy się z nimi bawić. Pamiętajcie, że robimy to dla lasu. Torchic najpierw ty pełna moc Żaru w oby dwóch a następnie Bidoof zamroź ich Lodowym Promieniem.- Powiedziałem do moich pokemonów.
Kurczak zaczął atakować z całej siły Żarem w przeciwników tak, że po chwili byli cali spaleni. Następnie Bidoof zaatakował lodowym promieniem i zmienił przeciwników w jedną wielką kostkę lodu.
Robotnik zawrócił swoje pokemony i powiedział.
-Wygrałeś a więc zostawimy las w spokoju i już nigdy tu nie wrócimy.- Powiedział i zaczęli odchodzić zabierając szczątki swoich maszyn.
Gdy byli już daleko Bidoof podbiegł do mnie i zaczął mówić:
-Biiii. Biiii…Bidoof.
-Czy ty chcesz zostać moim pokemonem??- Zapytałem się jego.
Pokemon pokiwał głową i wskoczył mi na ramię. Następnie zaczęliśmy się żegnać z jego stadem.
Po tym odpiąłem od paska LureBalla i zawróciłem do niego Bidoofa.
Ball nawet sienie kiwał pokemon od razu był mój. A ja zadowolony krzyknąłem.
-Tak moim pierwszym złapanym pokemonem jest Bidoof!!!
Po tym zawróciłem też Torchicka i pożegnałem się jeszcze raz ze stadem Bidoofów poczym zacząłem iść w dalszą drogę. Mijałem drzewa i krzaki i nawet się nie zorientowałem, że jest już noc. Patrzyłem na światło księżyca, które wyglądało wprost przepięknie. I pomyślałem sobie, że właśnie dla takich chwil się żyje. Po dłuższej chwili spoglądania na księżyc jasne promienie księżyca zaczęły spadać na pewien krzak. A kiedy lepiej się przyjrzałem tamtemu miejscu zobaczyłem, że coś tam się świeci. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że jest to MoonBall. Wziąłem go i poczułem ze jest w nim, pokemon. Nacisnąłem guzik na ballu. Gdy to zrobiłem Ball się otworzył i wyszło z niego czerwone światło, które zamieniło się w……..
---------------------------------------------------------------
Pokemony
Wiktora:
- - -?????
_________________



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PBF:
MG: Kubuś
Imię: Wikkaz
Wiek: 13
Wygląd:
Lokalizacja: Pallet Town


Pokemony:


Tochic || Płeć - Mężczyzna || Natura - Waleczny || Ataki - Scratch, Growl || Sp. Atak - ???

Itemy:
5x PokeBall, Pokedex, PokeNav,

Kasa: 1500$
  
 
 
     
Veres


Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 134
Wysłany: 2008-08-01, 12:47   

Niezły oceniam go na 10/10 podoba mi się tak samo jak ff DL27. Czekam na dalsze rozdziały.
_________________
Gość mam cie na oku uważaj bo warnik poleci !

Hondour Płeć:Male Natura:Bojowy Ataki:Leer, Ember, Howl, Smog Sp.Atack: Fire Spin
Pidgey Płeć: Male Natura: Ufny Ataki:Tackle, Sand Atack, Gust Sp.Atack:?

itemy :
Pokedex, Mapa, Pokenav, 4 pkballi i 19o0$, bielizna
 
     
Dante 


Wiek: 27
Dołączył: 01 Sie 2008
Posty: 38
Wysłany: 2008-08-01, 13:23   

Mi również się podoba czekam na dalsze zarysy..
_________________




My Pokemon:

Sparky / Lv.5 / Ataki / Scratch,Growl / Płeć : Mele / Natura : Miła / Sp.Attack : ????



Scyther:Lv.7:Ataki.:Quick Atack,,Focus Energy Natura: Luźna Sp.Attack. ??? Płec : Mele


Click here to feed me a Rare Candy!
Get your own at Pokeplushies!
 
     
a414091564 

Wiek: 32
Dołączyła: 18 Mar 2009
Posty: 5
Skąd: New York
Wysłany: 2009-03-18, 03:32   

One legend tells us that it wow power leveling, the God of Heaven in ancient times. The belief was that the God of Heaven controlled the destiny of the human world. He had sixteen dragons at his beck and call and he decided when to inflict drought, storms, famine or pestilence(瘟疫)upon human beings.
  Another legend associates the Lantern Festival with Taoism. Tianguan is the Taoist god responsible for good fortune. His birthday falls on the 15th day of the first lunar month. It is said that wow power leveling, So followers prepare various kinds of activities during which they pray for good fortune.
  The third story about the origin of the festival is like this. Buddhism first entered China during the reign of Emperor Mingdi of the Eastern Han Dynasty. That was in the first century. wow gold,However, it did not exert any great influence among the Chinese people. one day, Emperor Mingdi had a dream about a gold man in his palace. At the very moment when he was about to ask the mysterious figure who he was, the gold man suddenly rose to the sky and disappeared in the west. The next day, Emperor Mingdi sent a scholar to India on a pilgrimageto locate Buddhist scriptures.flyff penya, After journeying thousands of miles,wow gold, the scholar finally returned with the scriptures. Emperor Mingdi ordered that a temple be built to house a statue of Buddha and serve as a repository for the scriptures. Followers believe that the power of Buddha can dispel darkness. So Emperor Mingdi ordered his subjects to display lighted lanterns during what was to become the Lantern Festival.
  The fillings inside the dumplings or Yuansiao are either sweet or salty. Sweet fillings are made of sugar, Walnuts, wow gold, rose petals, sweetened tangerine peel, bean paste, or jujube paste. A single ingredient or any combination wow goldcan be used as the filling . The salty variety is filled with minced meat, vegetables or a mixture.
  The way to make Yuanxiao also varies between northern and southern China. The usual method followed in southern provinces archlord moneyis to shape the dough of rice flour into balls, make a hole, insert the filling, then close the hole and smooth out the dumpling by rolling it between your hands. In North China, sweet or nonmeat stuffing is the usual ingredient.Theflyff penyafillings are pressed into hardened cores, dipped lightly in water and rolled in a flat basket containing dry glutinous rice flour.
 
     
Ramya

Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-12-11, 06:58   

Interview God

"Come in," God said to me, "so, you would like to interview Me?"

"If you have the time," I said. (wow power leveling)

He smiled through His beard and said: "My time is called eternity and is enough to do everything; what questions do you have in mind to ask me?"

"None that are new to you. What's the one thing that surprises you most about mankind?"

He answered: "That they get bored of being children, are in a rush to grow up, and then long to be children again. That they lose their health to make money and then lose their money to restore their health. That by thinking anxiously about the future, they forget the present, such that they live neither for the present nor the future. That they live as if they will never die, and they die as if they never had never lived..."

His hands took mine and we were silent. After a long period, I said, "May I ask you another question?"

He replied with a smile. Wow gold

"As a Father, what would you ask your children to do for the new year?"

"To learn that they cannot make anyone love them. What they can do is to let themselves be loved.

To learn that it takes years to build trust, and a few seconds to destroy it.

To learn that what is most valuable is not what they have in their lives, but who they have in their lives.

To learn that it is not good to compare themselves to others. There will be others better or worse than they are.

To learn that a rich person is not one who has the most, but is one who needs the least.

To learn that they should control their attitudes, otherwise their attitudes will control them.

To learn that it only takes a few seconds to open profound wounds in persons we love, and that it takes many years to heal them. Sro Gold

To learn to forgive by practicing forgiveness.

To learn that there are persons that love them dearly, but simply do not know how to show their feelings.

To learn that money can buy everything but happiness.

To learn that while at times they may be entitled to be upset, that does not give them the right to upset those around them.

To learn that great dreams do not require great wings, but a landing gear to achieve.

To learn that true friends are scarce, he/she who has found one has found a true treasure.

To learn that they are masters of what they keep to themselves and slaves of what they say.

To learn that they shall reap what they plant; if they plant gossip they will harvest intrigues, if they plant love they will harvest happiness.

To learn that true happiness is not to achieve their goals but to learn to be satisfied with what they already achieved.

To learn that happiness is a decision. They decide to be happy with what they are and have, or die from envy and jealousy of what they lack. World of Warcraft power leveling

To learn that two people can look at the same thing and see something totally different.

To learn that those who are honest with themselves without considering the consequences go far in life.

To learn that even though they may think they have nothing to give, when a friend cries with them, they find the strength to appease the pain.

To learn that by trying to hold on to love ones, they very quickly push them away; and by letting go of those they love, they will be side by side forever.

To learn that even though the word "love" has many different meanings, it loses value when it is overstated.

To learn that they can never do something extraordinary for Me to love them; I simply do. world of warcraft power leveling

To learn that the shortest distance they could be from Me is the "the distance of a prayer."
 
     
wangxin1r

Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 5
Wysłany: 2009-12-23, 06:59   

Living Water

This happened a long, long time ago, when the cedar, the fir, and the pine still had needles that

yellowed and dropped in the fall instead of staying green all winter.

Once in those olden times a Tofalar went out into the woods to hunt. He walked and walked, and he

came farther than any hunter had ever dared to go. He saw a bog so vast that no beast could have

crossed it, no bird could have flown across.

And the Tofalar said to himself: wow power leveling,

"If our animals can't run across this bog, and our birds cannot fly across it, what kinds of

animals and birds live on the other side?"

The more he thought about it, the more curious he became. This site is on the Crushers:sbm。

"I must find out," he said to himself. "Whatever happens, I must get there.

And so he took a good running start, and leaped right clear across the bog. He looked around: the

same earth, the same grass, the same trees.
wedding dress,
"Silly!" he said. "There was no need to jump."

Suddenly his mouth dropped open with wonder.

In a little clearing stood seven harnessed rabbits. They stood quietly, waiting. Then seven

people came out of seven burrows in the earth, exactly like all people, only tiny. When the

rabbits flattened their ears, the people were taller than the rabbits. When the rabbits' ears

stood up, the people were smaller than the rabbits. Went to eat, while repeat.

"Who are you?" asked the Tofalar. "We are immortal people," said the tiny men. "We wash ourselves

in living water, and we never die. And who are you?"

"I am a hunter." wedding dress

,

The little men clapped their hands with joy.

"Oh, good! Oh, good!" they cried in chorus.

And one of them, the eldest, with white hair and a long white beard, came forward and said:

"A terrible, huge beast has come into our land. We don't know where it came from. The other day

it caught one of our people and killed him. We are immortal, we never die ourselves, but this

beast killed one of us. You are a hunter---can you help us in this trouble? Can you hunt down the

beast?"
replica watches,
"Why not?" answered the Tofalar, but to himself he wondered: "Will I be able to kill such a

frightful beast?"

However, he went out to track the beast. He looked and he looked, but could find nothing except

rabbits' footprints. Suddenly, among the rabbit prints he noticed the track of a sable.

"Oh, that's too fine a quarry to miss," he said. "First I will get the sable, and then I'll go on

looking for the terrible, huge beast." replica watches,

He found the sable and killed it. Then he skinned it and went on with his search. He walked the

length and breadth of the little people's land, but could not find any trace of the beast.

So he came back to the little people and said to them: "I could not find your terrible, huge

beast. All I have found was this sable." And he showed them the little sable skin. This is the

next

"That's it, that's it!" they cried. "Oo-h, what a huge skin, what thick paws, what terrible,

sharp claws!" And the eldest of the little men said to the Tofalar:

"You have saved us and our people! And we shall pay for your kindness with kindness. Wait for us.

We'll come to visit you and bring you living water. You'll wash in it and will become immortal

too."

The Tofalar jumped back across the bog and went back to his valley and told his people about the

little men.

And the Tofalars began to wait for their guests, the immortal little men.
replica watches,
They waited one day, two days, three days, many, many days. But the guests did not come, and the

Tofalars forgot about them and their promise. This site is on the Crushers:sbm。

Winter came. Everything around was frozen. And the bog was covered with a coat of ice.

One day the village women went to the woods to gather firewood. Suddenly they saw a little herd

of rabbits galloping their way. They looked again, and saw that every rabbit was saddled, and in

every saddle sat a tiny man with a little pitcher in his hands. The women burst out laughing at

the sight.

"Look, look!" they cried to one another. "They are riding on rabbits!"

"And look at the little men, how funny!"

"Oh, what a joke!"

"Oh, I'll die laughing!" replica watches,

Now, the immortal people were a proud race. They took offense at this reception. The one in

front, with white hair and a long beard, shouted something to the others, and all of them spilled

out the contents of their pitchers onto the ground. Then the rabbits turned and hopped away so

fast that you could only see their white tails flicker. This site is on the Crushers:sbm。

And so the Tofalars never got the living water. It went instead to the pine, the cedar, and the

fir. And this is why they are fresh and green all through the year. Their needles never die.

Living Water
 
     
yellow13

Dołączył: 18 Mar 2011
Posty: 5
Wysłany: 2011-03-18, 03:04   

prom dresses,
Hillary Clinton,prom dresses whose daughter Chelsea Clinton married Marc Mezvinsky last summer in what was dubbed the "American royal wedding,wedding dresses, wedding dresses"is giving advice to Prince William,wedding gowns Kate Middleton and their families. "I can only tell you that the wedding itself was wonderful but the preparations,wedding gowns, and I'm sure that they're feeling some of the same,wedding gowns, can be stressful," Clinton tells Sky News.bride dresses "You want it to be the most perfect day in your daughter's life and you just do everything you can to make it so.wedding gowns My advice is just enjoy it,bride dresses, enjoy it because it's (the) most extraordinary experience to see your daughter marrying someone who loves her,wedding gowns, who wants to take care of her and you just want to be part of their happiness." Asked whether she plans to watch the royal wedding on TV, she said:"Of course, of course, I love weddings."
Tea Length Style:Split the difference between Mini and Dramas

Each girl has her dreaming dress.Which one is your dreaming?Do you adore a daring mini with sky-high heels?Or you are retro fanatics? Care,babe,when tea-length dresses exploded on the runway this season, we were pleased as punch.




Wedding Trend Alert: Colorful Bridal Gowns

Many bridal designers seemed to use different colors to make the gowns special enough.Champagne,Ivory,that's not enough.

 
     
ahead168

Dołączył: 06 Wrz 2011
Posty: 6
Wysłany: 2011-09-06, 10:42   

The short story on this is that Blizzard is afraid of their player base. I'm not too surprised given them many people I knew were originally going to dodge WoW based on the sort of person you tend to bump into when playing Star Craft. Still, if players want to dual wield fish, why not let them? After all, female warriors have already tanked in thongs and bikinis. I don't see how much sillier things can get when players are given some options. Besides, it's not like they're going to dye all their armor pink (since, unlike Rift, WoW still won't have dyes).
Next, we may have cross server raiding soon. The amount of instancing in WoW has already made any semblance of an online community rather hard to construct, and this will only further increase the situation. Rather than playing on the same server, people will be able to raid with a guild simply by using RealID it seems. Sure, some of us with friends on another server will be able to raid together, but only if we're of the same faction. It's a nice option, but WoW is feeling like less of a "persistent world" and more like a glorified lobby.
World of Warcraft Gold,
World of Warcraft Gold,
World of Warcraft Gold,
cheap wow gold,
cheap wow gold,
last chaos powerleveling,
runescape gold,
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
gBlue v1.2 // Theme created by Sopel modified by Forum Komputerowe
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 25


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową